niedziela, 17 sierpnia 2014

Zrób sobie misia!




Powrót do szkoły podstawowej :)

Czy też robiliście takie misie na ZTP? 

Yogi "chodził" na korku :P 

Niestety, dziś już się nie robi z dziećmi takich rzeczy :(







39 komentarzy:

  1. oj pamietam Aniu pamietam mialam ich kilka - to byly czasy - buziaczki niedzielne slę Marii

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pamiętam takiej zabawy, ale generalnie uważam ,że robótki ręczne powinny byc najważniejszym przedmiotem w szkole! może to kogoś bulwersować, ale umiejętność szycia , szydełkowania, haftowania moze być sposobem na życie a czasem przetrwania, ze nie wspomnę o rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to nie bulwersuje :) Niestety, dzisiaj dzieci w wieku szkolnym mają nawet problem z dokładnym wycinaniem, nie wspominając już o nawleczeniu igły :(

      Usuń
    2. Dziergania na drutach, szydełkowania, haftowania nauczyłam się właśnie na ZPT.

      Usuń
    3. Mnie robienia na szydełku i drutach nauczyła babcia, wyszywania łańcuszkiem też... haftu krzyżykowego - kuzynka :)

      Usuń
    4. Słyszałam, że w rosyjskiej szkole bardzo przykładają uwagę do haftów tradycyjnych i potem są efekty.

      Usuń
    5. Po pierwsze porada Stefanii Grodzieńskiej: nie robimy na szydełku, robimy szydełkiem. Po drugie chciałam jedynie dodać, że mnie nauczyłam mama robienia szydełkiem i na drutach ale żadna z tych technik jakoś wybitnie mnie nie porwała. Po trzecie z racji tego, że sporo współczesnych mam i babć nie jest "robótkowa" to można by taką naukę w szkole wprowadzić, żeby 40-letni synuś nie leciał do mamusi, bo mu się guzik oberwał. ;p

      Usuń
    6. Hafty Rosjanek są zjawiskowe!
      Muszę zapamiętać o tym szydełku :) Mnie akurat też nie przypadło to zbytnio do gustu - serwetkę i szalik jestem w stanie popełnić, ale dzikiej radości mi to nie sprawia :P No dobrze - baranka SZYDEŁKIEM umiem zrobić :)
      Oj, warto by było niektórych nauczyć!

      Usuń
  3. U mnie lekcje prowadził pan, który miał hmmm... własne spojrzenie na wszystko i to bardzo negatywne. Zachowywał się bardzo nieadekwatnie i na lekcjach w sumie nic nie robił, za to cały materiał zadawał do domu. Któregoś dnia kazał nam na następną lekcję przynieść haftowane serwety, bez wstępu co i jak. Tym sposobem ominęła nas świetna zabawa, a kto wie ile osób by się wkręciło w to hobby?

    P.S. Serwety zrobiły babcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszmar :( U nas robiło się takie misie, górnicze czapki z brystolu, pieczątki z ziemniaków... :)

      Usuń
  4. Pewnie, że pamiętam :D Pierwowzór chyba pokazywał słynny Adam Słodowy w Teleranku. Miałam i ja takiego misia :-) Wprawdzie nie robiony na ZPT, tylko w domu, ale był. Na ZPT robiliśmy dużo fajnych rzeczy - i hafty i druty i szydełko, gotowanie, pieczenie... I co ciekawe, dla nikogo z nas nie było to trudne, ani nowe. Po prostu większość naszych mam i babć tak właśnie spędzało wolny czas ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja misia poznałam na ZPT :) Ale w domu nauczyłam się robić na drutach, szydełkować, wyszywać... Gotowania i pieczenia nie opanowałam i nie zamierzam :P

      Usuń
  5. Nie pamiętam, abym jako dziecko miała takiego misia. Robiłam go jednak ze swoimi uczniami na zajęciach z techniki. Ileż dzieci miały wtedy radości :) Nikt wtedy nie myślał o prawach autorskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Liczyła się przede wszystkim radość tworzenia :)

      Usuń
  6. Misia na ZTP nie robiłam, ale pamiętam go z książek robótkarskich, pewnie Adama Słodowego(jak już jedna pani wyżej napisała).

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam takie zabawki robione w szkole i to jak na technice uczyliśmy się robić rządek xxx w koło serwetki, czy wyszywania literek:) było też szycie zabawek z resztek materiałów, zszywanie kordonkiem zakładek do książek albo robienie kolorowych obrazkowych kanapek z warzyw:D To były czasy:) Pamiętam, że w moim przypadku zwykle na jednej sztuce takich manualnych rzeczy robionych w szkole się nie kończyło i w domu robiłam kolejne:D Chociaż teraz widzę, że w moim roczniku (1991) to już powoli zanikało, bo teraz nie kojarzę by dzieci coś takiego w szkole robiły:( a szkoda:( szczególnie teraz kiedy rośnie pokolenie wychowane w dobie komputerów i telewizji.. i nie raz widzę jak małe dzieciaki się nudzą bo nie ma się w co bawić, nie mówiąc już o umiejętności robienia "czegoś z niczego"..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były fajne czasy :)
      Niestety, teraz program techniki w szkole jest koszmarny :(

      Usuń
  8. Też miałam takiego misia. :)
    Szkoda tylko, że na ZPT nie mieliśmy ręcznych robótek. Zajęcia były z mężczyzną i pewnie dlatego. Ciągle mieliśmy jakieś obwody elektryczne albo zajęcia stolarskie (oczywiście tatusiowie wszystko robili, bo kto normalny da do ręki małemu dzieciakowi lutownicę albo piłę? )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też z mężczyzną, a robiliśmy wszystko - i drabinki do kwiatków, i różne ściegi :) A lutować nauczyłam się w dzieciństwie pod okiem Dziadka! Dano mi lutownicę do ręki :P

      Usuń
  9. Nie robiliśmy, ale wyszywaliśmy, piekliśmy, przyszywaliśmy guziki...
    Teraz nie stawia się na takie umiejętności, a szkoda, bo sprawność manualna wpływa na myślenie.

    Miłego popołudnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiliśmy jeszcze sałatki i kanapki :)
      Nie wiem, jak z myśleniem, ale przynajmniej się czasu nie marnotrawi na bezmyślne patrzenie w TV, tylko powstaje coś ładnego. Niestety, teraz dzieci żadnych manualnych sprawności nie mają :(

      Usuń
  10. My na ZPT zbijaliśmy skrzyneczki na narzędzia i szyliśmy lalki-szmacianki ;)
    Ale znam tego misia ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas były karmniki i drabinki do kwiatków :) Poza tym sałatki, kanapki, różne ściegi... Fajnie było :)

      Usuń
  11. hmmm ja tylko pamiętam z tych lekcji szycie wszystkiego na okrętkę i dotąd lubię ten ścieg.przydałyby się takie lekcje:)

    OdpowiedzUsuń
  12. niestety takich misiów nie robiłam ale zajęcia z techniki wspominam z sentymentem - wtedy nauczyłam się wyszywać i robić na drutach... moja pani uwielbiała wszelkie robótki ręczne i nas do nich przekonywała... ja bakcyla - jak widać - złapałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w takim razie wiele osób może Ci tylko zazdrościć :) Wspaniale mieć zajęcia z taką osobą :)

      Usuń
  13. Hej Aniu, tak jak napisałam u siebie w odpowiedzi, musisz tu pokazać swoją naparstkową kolekcję, żebym wiedziała na przyszłość czego szukać :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! To muszę się zabrać najpierw za jej odkurzenie :)

      Usuń
  14. Pewnie, że robiłam :)) I mnóstwo innych rzeczy, ale wszystkiego nauczyłam się w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać w takim razie, że nie wszyscy mieli szczęście do dobrych nauczycieli prac ręcznych...

      Usuń
  15. Robiłam a jakże. Tylko nie pamietam czy na zpt czy w domu. Miałam bardzo twórcze zabawki, bo prawie nie miałam kupowanych. Jak sobie upatrzyłam jedna lalkę to mimo, ze już byla stara, zniszczona i lysa nie chciałam się bawić inną. W czasopiśmie MIŚ byla taka wkladka z której wycinalo się lalki i ubranka, pamietasz? Nie wiem czy teraz tez takie cos dzieci mają i czy to by ich w ogole jeszcze cieszylo w natłoku gierek komputerowych. A szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie sama rysowałam takie laki i ubranka dla nich :) Mam nawet schowane całe pudełko na pamiątkę :)
      Pewnie, że szkoda...

      Usuń
  16. Myśmy takich misiów nie robili, pewnie nasi nauczyciele nie potrafili.
    A to, co teraz dzieci robią na zajęciach typu zpt (wiem, że teraz się one inaczej nazywają) zależy też od nauczyciela. Ale wychowywać mają w pierwszej kolejności rodzice, to oni mają nauczyć dziecko "nienudzenia się" ale hmm... niektórzy wolą dziecko wypuścić "samopas" na podwórko. Oczywiście nie piszę ani o wszystkich rodzicach ani o wszystkich nauczycielach. Broń Boże nie generalizuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz całkowitą rację! Teraz dużo częściej spotyka się sytuacje, w których rodzice zrzucają ciężar wychowania na innych, a potem mają pretensje do całego świata :( Tam, gdzie sytuacja jest normalna i normalne wychowanie - tam z reguły nie ma żadnych problemów.

      Usuń

Dziękuję za Twoje słowa :)