niedziela, 21 grudnia 2014

Ocalić od zapomnienia...


Pamiętacie?

Uwielbiałam bajkowe seanse... wieczór, zgaszone światło i obrazy na ścianie... cudowny klimat! Bajek miałam wiele, ale najbardziej utkwił mi chyba w pamięci "Bal kwiatów"...


Całe pudła kaset leżą na strychu... namiętnie nagrywałam zawsze listę przebojów "Trójki" w piątkowe wieczory...



Taki telefon był dostępny tylko dla wybranych, na naszym osiedlu miały go chyba trzy rodziny...


Podobny aparat dostałam na komunię... mam nawet trochę czarno-białych zdjęć z tamtych lat...




A radio ze staroci jest obecnie ozdobą naszego pokoju ZAMIAST telewizora, którego pozbyliśmy się dawno temu :)



Żelazko nadal w użyciu!




Podobny piec stoi u Mamy w pokoju i czasem nawet jest używany :)


I nasz pierwszy magnetofon... Mama dostała go w roku mojej komunii - od koleżanki, która wyjeżdżała do Ameryki... piosenki nagrywało się z radia :)


A podobna taca stała na kredensie u cioci w Gdyni. Za każdym naszym pobytem tam obserwowałam, jak coraz bardziej pokrywa się rdzą... potem zniknęła z kuchni...


38 komentarzy:

  1. Ja oglądałam kultowego Wilka i zająca. I pamiętam jak u babci taki twlefon był. Stał chyba aż do początków tego dziesięciolecia. Moje dziecko jeszcze było zafascynowane tą tarczą. To musiał zniknąć jakiś rok góea dwa temu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja:) Bajkowe seanse też uwielbiałam. A teraz mieszkając z Babcią nadal palę w piecach kaflowych:) Jaki to świetne móc ogrzać sobie na nim zmarznięte stopy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie przygarnęłabym takie radio. Jestem na etapie poszukiwania takowego. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mi się takie dostać w prezencie, ale bardzo często spotykam podobne na targach staroci :)

      Usuń
  4. te żelazka to są chyba niezniszczalne,a rybkę identyczną ma moja ciocia,w zasadzie rybka tylko do oglądania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej robiono sprzęt, który bardzo długo służył swoim właścicielom. Szkoda, że to się zmieniło.

      Usuń
    2. Teraz ma się zepsuć, aby szybciej kupić nowe :(

      Usuń
  5. Widać nie jestem aż taka młoda bo większość rzeczy znam i to nie z opowiadań :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tapczano półka... A były jeszcze piece ze skrytką mnie więcej na wysokości wzroku.

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim domu taki piec jest nadal używany - w zimowe mroźne dni nie ma nic lepszego jak się do niego przytulić i ogrzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas także został, chociaż używany jest rzadko :)

      Usuń
    2. W moim rodzinnym domu są 3 takie piece. Na dodatek w kuchni stoi piękny zielony piec kaflowy z miejscem do pieczenia chleba :) Cóż za urok :)

      Usuń
  8. Nam mama wyświetlała czerwonego kapturka:) Piec jest u babci, ale troche inny:) Zawsze wszyscy czatują, żeby usiąść na ławeczce i plecki grzać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubie ten Twoje "ocalić od zapomnienia" gdy oglądam te zdjęcia to w mojej głowie otwierają się klapki ze wspomnieniami. w mojej pamięci utkwiła bajka pchla szachrajka. a taka szklana kolorowa rybka to do dziś jest u mojej babci w moim rodzinnym domu :) och Aniu dziękuje za takie fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo właśnie taki był cel tego cyklu :)

      Usuń
  10. Ja też nagrywałam piosenki z radia na kasety :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj Aniu!
    Słodkich wspomnień czar. Znam wiele przedmiotów z własnych wspomnień. Mój pierwszy aparat to była niemiecka Agfa na kliszę 6/9. Tak zwykła, prosta skrzynka. Drugi był Druh....
    Żal mi Agfy, bo teraz byłby to zabytek. Pochodził z czasów wojennych i kosztował pięć marek.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  12. w ten magiczny czas wyczekiwania chcę podziękować za twoją obecność u mnie, za to, że byłaś, jesteś ... wiem, że będziesz ... i życzyć ci razem z moją córeczka Kaju: "świąt prawdziwie świątecznych, ciepłych w sercu, zimowych na zewnątrz - jaśniejących pierwszą gwiazdka, niosących ze sobą: wiarę nadzieję miłość ..." przy okazji zapraszam do poczytania: PG_2014 <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Bajki na slajdach...pamiętam...byłam wtedy w "0"-ówce...ech...to były czasy...

    OdpowiedzUsuń
  14. Aparat do wyświetlania bajek na kliszach też miałam i co roku w okolicach BN go wspominamy, bo to był nasz rytuał - Tata nam wyświetlał bajki, a Mama zmywała po kolacji wigilijnej i wtedy przez okno balkonowe przychodziło dzieciątko z prezentami. Kasety z Trójkową listą przebojów też gdzieś nadal leżą. Żelazka też takie mieliśmy - wtedy innych nie było, nie miały teflonowych stóp, czy innych kosmicznych baz parowych, a prasowały 100 razy lepiej. A najbardziej mnie zaskoczyła ta taca, bo mam identyczną, oczywiście jest wyblakła, lekko podrdzewiała, bo na szafie leży a na niej kwiatek. Super post :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No to powspominałam... :)) Uwielbiam "te" Twoje posty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowa :)