czwartek, 26 czerwca 2014

W przestworzach...


Nie mam telewizora. Z wyboru... ale 14 października 2012 roku zeszłam do Mamy. I przez kilkadziesiąt minut z ogromnym napięciem patrzyłam w ekran...

Oglądałam lot  Felixa... bohatera moich czasów, który wyskoczył w otchłań nieba...



źródło zdjęcia

I było tak - wspominała Mama - jak w roku 1969, gdy wszyscy na ulicy zebrali się u jednej sąsiadki posiadającej telewizor... i z napięciem patrzyli, jak człowiek stawia pierwszy krok na Księżycu!



źródło zdjęcia

14 października 2012 roku było podobnie. Z napięcia rozbolał mnie brzuch... Wiecie, że nie wierzyłam w szczęśliwe lądowanie Felixa? Gdy wpadł w lot wirowy, byłam prawie pewna, że w jego żyłach zagotuje się krew... Ale nie tylko ja się obawiałam - transmisje też miały kilkudziesięciosekundowe opóźnienie...

Jednak udało się! 

Później dużo czytałam... o jego skokach, o Josephie Kittingerze... i rozmyślałam, co czuł, gdy wznosił się - nie w takiej gondoli, jak Felix, ale w otwartej - w przestrzeń...


źródło zdjęcia

I o Gagarinie... 


źródło zdjęcia

Szkoła, w której pracuję i do której chodziłam, leżała przy ulicy Gagarina (obecnie - Sienkiewicza)... szkoda, że zmieniono nazwę - niedługo pewnie i o Gagarinie ludzie zapomną - zafascynowani "bohaterami" Ameryki... a tak mi go żal... wsadzony w rakietę, praktycznie ubezwłasnowolniony - nie mógł zrobić kompletnie nic, całe sterowanie z Ziemi... a on, biedak, jak mięso armatnie...

Tyle myśli, tyle przeżyć...


12 komentarzy:

  1. To niesamowite, co Człowiek potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowite co człowiek może osiągnąć. Bardzo fajna notatka, trzeba pamiętać o tych zdarzeniach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że ktoś przypomina o takich wydarzeniach :) pozdrawiam Cię Aniu serdecznie
    ps. od poniedziałku jestem w Twoich rejonach więc będę podziwiać naocznie uroki Kotliny Kłodzkiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Och! Będziesz miała co podziwiać :)

      Usuń
  4. Ja też nie mam telewizora. Od ponad sześciu lat. Mieć nie zamierzam :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehehe... nawet wierszyka w szkole uczyli o Gagarinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła, w której się uczyłam (czyli ta, w której pracuję) leżała przy ulicy Gagarina (obecnie Sienkiewicza).

      Usuń

Dziękuję za Twoje słowa :)