czwartek, 5 czerwca 2014

Majowe czytanie :)


W tym miesiącu tylko jedna pozycja - i to lektura szkolna, którą sobie "odświeżam" co kilka lat, przed omawianiem z dziećmi :)





"Spotkanie nad morzem – powieść dla dzieci autorstwa Jadwigi Korczakowskiej. Po raz pierwszy została wydana w 1962 roku przez Naszą Księgarnię. W roku 1994 powstała telewizyjna adaptacja powieści.


Książka opowiada historię dziewczynki o imieniu Danusia, której rodzice zadecydowali, że po anginie powinna pojechać nad morze do przyjaciółki mamy (pani Rudzkiej). Danusia z początku jest samotna, później poznaje Elzę, niewidomą dziewczynkę, którą wychowują starzy państwo Budziszowie, których Elza nazywa "dziadkami", choć dla niej wcale dziadkami nie są (Elza została adoptowana przez Budziszów po śmierci jej matki). Dziewczynki stają się nierozłączne. Danusia uczy Elzę wielu rzeczy: jak wygląda morze, sieci rybackie i o czym dowiaduje się w szkole. Często opowiada jej o Toruniu (Danusia mieszka w Toruniu). Kiedy podczas nieuważnej zabawy Danka topi się, chłopiec o imieniu Piotr, który przedtem był dla niej niemiły, (gdy Piotr gonił dziewczynkę, którą była Elza, Danusia podeszła, mówiąc Elzie, żeby uciekała, a potem Danusia biła się z Piotrem) ratuje ją. Dziewczynka po tej przygodzie choruje, przez co nie może spotykać się z przyjaciółką. Po wyzdrowieniu nie ma już czasu na spotkania z Elżunią (tak postanowiła na nią mówić). Przyjeżdża mama Danki i postanawia, że zostaną jeszcze tydzień. Na pożegnanie Elza daje Danusi swój bursztyn z komarem (który był jej największym skarbem). W dzień wyjazdu okazuje się, że Elżunia jedzie z Danką do Torunia. Ma mieć ona operację, która sprawi, że może zacznie widzieć. Po powrocie z Torunia dziewczynka ma być adoptowana przez panią Rudzką." [źródło]



15 komentarzy:

  1. A wiesz Aniu, że ja naprawdę uczciwie czytałam wszystkie lektury w szkole, nawet te trudne, oczytałam całą naszą skromna bibliotekę, ale tej książeczki nie znam? Na pewno bym pamiętała. Ostatnio mama dostała od znajomej takie stare wydanie, bo z 1982 roku, "Czarnej owieczki" J. Grabowskiego i jeszcze zanim ją przeczytałam synkowi, przypomniałam sobie historię tego zwierzątka :) Ech lubię wracać do bajek z dzieciństwa, a że synek, chociaż mały przecież jeszcze, słucha pięknie, to powoli sięgamy po "doroślejsze" książki, ot ostatnio np "Pippi Pończoszanka". Jak pięknie się śmiał kiedy Pippi robiła ciastka czy placki na podłodze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, he mam gdzieś jeszcze malunek czarnej owieczki jakie robiliśmy na plastyce, po przeczytaniu tej lektury ;p

      Usuń
    2. Za moich szkolnych czasów też nie było tej lektury :)

      Usuń
  2. "Spotkanie nad morzem" to piękna książka i, nawet jako lektura, podobała się dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje stwierdziły, że trochę nudna :)

      Usuń
    2. to chyba inne czasy teraz, te dzisiejsze dzieci, bo kiedy ja w latach 90. tych przerabiałam tą piękną lekturę, to byliśmy wszyscy zachwyceni nią. ja pamiętam na zakonczeniu płakałam jak ją czytałam. może i na dzisiejsze dzieci to nie działa, ale wtedy byłam poruszona tą książką (miałam chyba z 11 bądź 12 lat) i stała się ona jedną z moich ulubionych lektur:) do dziś ją pamiętam, jako jedną z nielicznych, a przeczytałam w dzieciństwie naprawdę dużo książek dla dzieci...

      Usuń
    3. Tak Agnieszko - to już całkiem inne dzieci :( Jest kolosalna różnica pomiędzy tymi z roku 1995 - gdy zaczynałam swoją pracę w szkole - a tymi dzisiejszymi :( Nie płaczą, nie porusza ich i ci - którzy przeczytali - twierdzą, że jest nudna :(

      Usuń
  3. Nie znam, ale akcja trzyma w napięciu... ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam się, że nie pamiętam takiej lektury, a czytałam raczej wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy chodziłam do szkoły, nie było jej jeszcze na liście lektur... omawia się ją tak może od 10 lat dopiero :)

      Usuń
    2. eee. chyba wcześnie, bo ja z polonistką w podstawówce ją omawiałam, jako co prawda lekturę uzupełniającą, bo miałam taką polonistkę, że zdążyła i obowiązkowe przerobić i uzupełniające, ale fakt w podstawówce też miałam i dużo godzin polskiego wtedy...

      Usuń
    3. Może i trochę wcześniej :) Do podstawówki chodziłam w latach 80-tych - wtedy jeszcze nie była lekturą, a pracę zaczęłam w roku 1995 - i od tamtej pory ją omawiam :)

      Usuń
  5. Ani ja, ani moje dzieci nie czytaliśmy takiej lektury

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowa :)