niedziela, 15 marca 2015

Ocalić od zapomnienia...


Znowu wracam wspomnieniami do Wrocławia - dużo rzeczy utkwiło mi w pamięci z czasów dzieciństwa - tym razem słów kilka o wrocławskich neonach... nie o wszystkich oczywiście, to przecież temat bardzo obszerny, ale o tych, które najbardziej zapamiętałam.

Jeżeli kogoś temat szczególnie zainteresuje, to zapraszam do poczytania TUTAJ, a ja skupię się tylko na tym, co było przed laty ważne dla mnie :)

Neony stanowiły w latach 80-tych taki przedsmak "wielkiego świata". Szare za dnia ulice ożywały wieczorami mnóstwem barw. Neony świeciły,migały, gasły - często nie zapalały się w nich wszystkie litery... W naszym mieście nie było ich wtedy zbyt wiele (ale o tych nielicznych też niebawem napiszę), a Wrocław wieczorem stawał się dzięki nim prawdziwie bajkowy...

Przyjeżdżałam wtedy z Mamą na Dworzec Główny, tam witały mnie pierwsze neony...

Neon na peronie drugim, w tle awangarda taboru - skład roku 2010
źródło zdjęcia

Dworzec Główny nocą. Fot. G. Różański.
źródło zdjęcia

źródło zdjęcia

źródło zdjęcia


A zaraz po wyjściu z dworca "Dobry wieczór we Wrocławiu" mówił chyba najbardziej znany neon tego miasta! Co ciekawe - zmienił on swój wygląd na przestrzeni lat, a niedawno - otrzymał drugie życie! 

Plac przed Dworcem Głównym PKP i znany wrocławianom i przyjezdnym neon - witacz :) Rok 1964
źródło zdjęcia

Lata siedemdziesiąte XX wieku.
źródło zdjęcia

źródło zdjęcia

03 lutego 2007
źródło zdjęcia

Dobry wieczór we Wrocławiu ul. Piłsudskiego
źródło zdjęcia

Pierwsze sekundy działania odremontowanego neonu "Dobry wieczór we Wrocławiu".
01 października 2010
źródło zdjęcia

źródło zdjęcia

źródło zdjęcia

źródło zdjęcia


I jeden z moich ulubionych neonów - reklama PZU z zakradającymi się bandytami :)

źródło zdjęcia - warto przeczytać ciekawą historię tego neonu :)

źródło zdjęcia

źródło zdjęcia

źródło zdjęcia


No i oczywiście lew znad wejścia do ZOO, o którym już wspominałam kilka tygodni temu:

źródło zdjęcia

źródło zdjęcia


Za tydzień napiszę o kłodzkich neonach, a Wy - macie jakieś swoje ulubione?


16 komentarzy:

  1. Zupełnie nie mam porównania, co teraz we Wrocławiu świeci. Bywałam w tym mieście, ale raczej na wycieczkach, bądź w teatrach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bywam tam dość często - z najróżniejszych okazji :)

      Usuń
  2. Kocham Wrocław. Zaskakuje na każdym kroku i to pozytywnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wrocław! Nowy dworzec jest ogromny, piękny, idealny dla komfortu podróżnych.

    Byłam tam w kwietniu 2014, ale fotografie ciągle czekają na swoje blogowe pięć minut... tyle się u mnie dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam ciągłe zaległości w publikowaniu.... wczoraj dopiero opublikowałam post z wydarzenie z początku lutego :)

      Usuń
  4. musze sie w końcu wybrać do tego Wrocka! Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. ten z bandytami ciekawy,lęcę czytać co ro z nim za historia

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak neony we Wrocławiu przyciągały wzrok:) Ja pamiętam zwłaszcza ten z dworca:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy się nie zastanawiałam nad neonami...ale jeden nasz łódzki mocno utkwił mi w pamięci..."Dworzec kolejowy" na stacji Łódź-Żabieniec...pamiętam za dzieciaka, że zawsze mnie śmieszył bo nigdy nie świeciło się "k" i był "dworzec olejowy" :P Chyba muszę zrobić mały rekonesans łódzkich neonów :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowa :)