niedziela, 18 maja 2014

Tak było w szkole...


Dzisiaj zapraszam Was do wspomnień ze szkoły z czasów mojego dzieciństwa. Zdjęcia co prawda wygrzebane są z różnych zakamarków internetu, ale w pełni oddają tamten klimat.

Pamiętacie?




















28 komentarzy:

  1. Pamiętam,oj pamiętam....,fajny post,dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę :) Cieszy mnie, że się podoba :)

      Usuń
  2. Widzę, że wzięło Cię na wspominki :) Pamiętam te okropne Niebieski "chałaty" :) A poza tym, to było fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja miałam ładny fartuszek - Babcia mi uszyła taki z kołnierzykiem ślicznym :) Jestem w nim na tym zdjęciu po lewej stronie - https://picasaweb.google.com/lh/photo/xcVlwYVyiYqWedrEFOV07dMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink - był ciemnogranatowy i bardzo go lubiłam :)

      Usuń
  3. mi się nadal podobają książki dla dzieci z tamtych lat...sama nie wiem co w nich takiego jest,ale jakoś bardziej mi się podobają niż te dzisiejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Masz rację! One miały taki specyficzny klimat :)

      Usuń
  4. ach, pamiętam, dziękuję Aniu :)
    I też wolę te stare książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za odwiedziny i miłe słowa :)

      Usuń
  5. Aniu,wspaniale wyobraz sobie ze przeczytalam kazdy fragment,a ksiazka pani Ewy SZELBURG-ZAREBINY to napewno ta z rysunkami pana Szancera,a pamietacie NA JAGODY jaka byla piekna i jakie rysunki,brawo za te wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Ilustracje Szancera są wspaniałe! Polowałam na "Akademię Pana Kleksa" z jego ilustracjami, bo te współczesne są fatalne :(

      Usuń
  6. Wiesz, osobiście tego nie pamiętam, ponieważ to zbyt odległe dla mnie czasy - nawet nie było mnie wtedy na świecie, a moja mama nie była nawet na studiach :)
    Bardzo lubię przeglądać stare fotografie. Wystarczy uruchomić wyobraźnię i ma się wrażenie, jakby to wszystko nadal było gdzieś obecne, miało miejsce tuż przed chwilą, a nie lata temu. Jestem wielbicielką wszystkiego, czemu można dokleić etykietkę vintage; patrząc na ślady przeszłości czasem mam nawet wrażenie, że pomimo tych wszystkich niedogodności, przeciwności losu itp. ludzie mieli kiedyś w sobie nieco więcej radości życia, było w nich więcej prawdziwych emocji, mniej powszechnie panującego zakłamania, ich życiem rządziły uczucia, nie puste dążenie do niewłaściwego (rzadko niematerialnego) celu. Nie wiem, czy to wrażenie słuszne, czy pewnego rodzaju wyimaginowana nadinterpretacja, ale właśnie to czuję mając styczność ze śladami przeszłości. Ale to chyba nie jest złe odczucie, najwyżej niewłaściwe.
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze - chyba przede wszystkim - więcej wzajemnej życzliwości, chęci pomocy... takiej zwyczajnej, sąsiedzkiej, nie za pieniądze..
      No, ale dla mnie przede wszystkim to są piękne wspomnienia z dzieciństwa :)

      Usuń
  7. Lubię te Twoje wspominki, bo my prawie ten sam rocznik jesteśmy :) "Przez różową szybkę" miałam i czytałam, piórnik w wiewiórki też posiadałam (nawet Plastusia w nim miałam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam taki piórnik! Uwielbiałam go. Strasznie fajna była ta mała przegródka na gumkę :)

      Usuń
  8. Milo tak powspominac.Wszystko jakos ozylo jak zobaczylam te zdjecia .Te ksiazki te piorniki .Wszystko wtedy bylo dla nas takie piekne.A te pachnace gumki do mazania-towar na wage zlota.Stalam za taka w dlugiej kiolejce.Teraz to juz historia.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te gumki, piórniki, ołówki chińskie, to były jedne z nielicznych kolorowych rzeczy w otaczającej nas rzeczywistości... Zeszyty były takie szare... i książki obkładało się w szary papier...
      Dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  9. dla mnie mundurki to tylko początek podstawówki, potem je znieśli... i pojawiły się kolorowe okładki na zeszytach ale te szare tez pamiętam... a moje pióro chińskie z tamtych czasów mam do dziś - wysłużone, zajechane i mimo, że nim nie piszę od lat to nadal zajmuje poczytne miejsce w mojej kolekcji piór...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nawet kupiłam ostatnio chińskie pióro - lubię tak sobie co parę lat przypomnieć ten klimat... Fartuszek nosiłam do końca podstawówki, w LO były mundurki... dopiero później przyszła "odwilż" :P Ale i tak jestem zwolenniczką mundurków w szkołach - ale takich prawdziwych (w formie całego garnituru), jak w elitarnych szkołach angielskich :)

      Usuń
  10. Pamiętam, pamiętam, kiedyś chiński piórnik to był rarytas a teraz syćko chińskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wtedy to był porządny, a teraz? ;)

      Usuń
  11. Piękne wspomnienia. Podobało nam się wtedy wszystko. A te wystane piórniki chińskie, i ich podziwianie każdego 2 dnia września :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umieliśmy się cieszyć z takich drobiazgów :)

      Usuń
  12. Ależ się wspomnieniowo zrobiło:) Dziękuję Ci za ten post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Lubię czasem tak powspominać :)

      Usuń
  13. Ja uczyłam się jeszcze z Falskiego! Dwa lata temu dostałam elementarz od mojej córko pod choinkę i bardzo się ucieszyła! A "Przez różową szybkę" mam do dziś na półce :D
    Ale to były czasy! Wczoraj właśnie dzwonił do mnie kolega z podstawówki - pierwsza miłość podwórkowo - szkolna :))) WZAJEMNA! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowne! Czasami współczuję dzisiejszym dzieciom, że nie będą miały takich wspomnień, jak my...

      Usuń

Dziękuję za Twoje słowa :)