niedziela, 11 maja 2014

Czar dawnych bibliotek...


Możemy skorzystać z wyszukiwarki internetowej albo z elektronicznego rejestru danych, aby wyszukać coś, czego potrzebujemy lub skorzystać z jakichś tekstów źródłowych...

... nie zawsze tak jednak było :)




Moje studia na początku lat dziewięćdziesiątych to między innymi długi czas spędzony w bibliotekach na wyszukiwaniu potrzebnych pozycji w katalogach bibliotecznych.






"Katalog (gr. katálogos – lista) – rejestr dokumentów bibliotecznych w sposób uporządkowany, ułatwiający ich odszukanie, podający ich cechy indywidualne i bibliograficzne oraz miejsce przechowywania.[...]




Historia katalogów sięga aż starożytności i towarzyszy bibliotekom w Grecji, Egipcie, Babilonie czy Syrii (Biblioteka Arystotelesa, Menofisa III czy świątyń Horusa). Pierwszym liczącym się katalogiem był katalog Biblioteki Aleksandryjskiej. Liczył do 500 000 zwojów rękopisów. Zbiór opracował bibliotekarz BA, Kallimach z Cyreny (III w. p.n.e.). Katalog obejmował 120 ksiąg znanych jako Pinakes (tablice spisane działowo). Opisy obejmowały nazwiska, tytuły, elementy biograficzne autorów, uwagi krytyczne. Katalog Biblioteki Aleksandryjskiej był jednocześnie bibliografią. Pinakes pojawiły się również w Rzymie.



średniowieczu głównym centrum gromadzenia ksiąg był klasztor. Nie były one liczne, toteż nie potrzebowały spisów.




Po wynalezieniu druku, ceny książek spadły, powstawało coraz więcej bibliotek. W XV w. katalogi były pomocą dla bibliotekarzy, nie dla czytelników. W XVIII wieku książki zaczynają zawierać wartościowe informacje dla czytelnika. Na przełomie XVIII i XIX w. nastąpiły zmiany w relacji bibliotekarz-czytelnik. Wzrasta liczba bibliotek publicznych i naukowych. Gdy zbiory zaczęły przekraczać 400 000 egzemplarzy, potrzeba prostego opracowania książek była niezbędna. Katalog staje się bardziej usystematyzowany. Powstają instrukcje ułatwiające opisanie dzieł w sposób dostępny i wyczerpujący."


Obecnie już w prawie każdej bibliotece stosuje się katalogowanie komputerowe, piękne szafkowe katalogi znikają z wnętrz... a ja dopiero teraz zatęskniłam i doceniłam ich urok!

Można je przecież wykorzystać w domu na tak wiele sposobów....












Marzę o takim katalogu w swojej pracowni... pytam, szukam... może ktoś z Was zna miejsce, w którym mogłabym go zdobyć? 

Wiem oczywiście, że są czasem dostępne na aukcjach internetowych, ale takim majątkiem to ja niestety nie dysponuję :(



22 komentarze:

  1. Te szafki mają swój klimat :) Tez przypomniały mi się studia i słynne fiszki, których wymagał promotor...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile to człowiek się naprzepisywał danych... a dziś? Wujek Google i bibliografia zrobiona :P

      Usuń
  2. Oczywiście, że pierwsza wersja wykorzystania katalogu najbardziej się mi spodobała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo te szufladki pasują właśnie na takie drobiazgi :)

      Usuń
  3. Ale wspaniałe-wyglądają wręcz magicznie...Wprowadzają niesamowity klimat. Sama chętnie przygarnęłabym taki katalog,który zapewne zostałby przemianowany na organizer hafciarski.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego ja o nich tak marzę :)

      Usuń
  4. Przeszukując te katalogi "czuło się w rękach" całą bibliotekę :) I ten zapach starych karteczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile przy okazji ciekawych pozycji można było znaleźć! Tak dodatkowo po prostu...

      Usuń
  5. O mamuniu - marzę o takiej szafeczce. Nawet gdybym wiedziała, gdzie taką można zdobyć to ci nie powiem :P

    Sam za czasów studiów i liceum często i gęsto korzystałam z racji takiego katalogu - już nie wspomnę o tym, że z zawodu bibliotekarzem jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiedziałam! Wiedziałam! :P

      Ale może chociaż kawałeczek tej szafeczki odstąpisz? :D :D :D

      Usuń
  6. Super są te szafy katalogowe! Szczególnie te mniejsze mi się podobają, bo można dla nich znaleźć miejsce nawet w normalnym wnętrzu.
    Fajnie byłoby mieć jedną z nich tylko dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego tak o nich marzę :)

      Usuń
  7. chyba sobie taką załatwię...świetna sprawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załatw przy okazji i dla mnie ;)

      Usuń
  8. Ech... wspomnienia... Nawet w szkolnej robię już tylko katalog elektroniczny :( A nic nie zastąpi tego uczucia zdziwienia i radości, gdy nagle w ręce wpadała karta katalogowa z jakąś niespodzianką! I czasem w stosie wypożyczanych książek więcej było tych 'niepotrzebnych' niż 'niezbędnych' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak! Też uwielbiałam to uczucie :)

      Usuń
  9. Kocham biblioteki! W mojej jest tak niesamowity klimat,że chętnie bym tam zamieszkała, a za taką szafie wiele bym dala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja marzę o pokoju przeznaczonym na bibliotekę domową - same regały z książkami + fotel i klimatyczna lampka :)

      Usuń
  10. i za moich czasów, mimo, że studiowałam na początku XXI wieku, jeszcze chodziło się do bibliotek. w Liceum, to już nawet nie wspomnę. chodziłam do wymagającego LO, gdzie w dobrym tonie było przebywanie i korzystanie z biblioteki... a te szafeczki katalogowe mają swój urok. o tak... ciekawe czy gdzieś dostałby takie w spadku od biblioteki? hm... przecież teraz wszystko odbywa się elektronicznie, to po co im takie szafki? chciałabym mieć też takie w domu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie od biblioteki chciałabym taką dostać... ale okazuje się, że w okolicy wszystkie biblioteki już przeszły na system elektroniczny i szafeczek się pozbyły :(

      Usuń

Dziękuję za Twoje słowa :)