poniedziałek, 13 października 2014

Co u króliczków?


Dawno nie pokazywałam zdjęć naszych miniaturek :)


Beza i Bryś przywędrowały do nas w lutym, razem z japońskim Behemotem, aż zza Strzelc Opolskich :)

"Królik miniaturowy – grupa ras udomowionego królika europejskiego, zajęczaka z rodziny zającowatych. Popularne zwierzę domowe. Nierasowe miniatury charakteryzują się wielkością i masą, dochodzącą do 3,5 kg. Mają też dłuższe i wyraźnie oddzielone od siebie uszy (do 11 cm). Wszystkie rasy miniatur pochodzą od dzikiego królika, zamieszkującego pierwotnie Hiszpanię. Pierwszą rasą królika miniaturowego był królik gronostajowy wyhodowany w Anglii, charakteryzujący się białym futerkiem." [źródło]
















28 komentarzy:

  1. Jakie słodkie puchate maleństwa! Mój brat do domciu sprowadził rasową miniaturkę aż z Poznania, też jest urocza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Urocze króliczki. Jako dziecko z takimi spałam, bo na zimę rodzice przenieśli króliki z działki do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że naszym wystarczy ocieplona klatka :)

      Usuń
  3. Króliczki są urocze. Można na nie patrzeć i patrzeć. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne maluchy :) Nie obgryzają Wam wszystkiego?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są w klatkach, więc nie mają szans :)

      Usuń
  5. Tylko by się głaskać chciało, urocze... pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham je,uwielbiam.Miłego Nowego Tygodnia.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Mieszkały na początku. Teraz mają apartamenty na zewnątrz :)

      Usuń
  8. Słodziaki......
    a ja miałam angorkę która początki miała w przedszkolu..... u nas nabrała wigoru i nawet sznaucer olbrzym się jej bał ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Po ostatnim kontakcie z runem angorek coraz bardziej łakomym okiem spoglądam w stronę królików i cierpię, bo z moją alergią i fretkami nie mam szans, żeby je hodować, więc chociaż u ciebie podglądam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alergia jest schorzeniem psychosomatycznym. Siedzi wyłącznie w głowie. Testy na sierść królików i kotów wychodzą mi tak, że nie powinnam do nich podchodzić na kilometr. Ale 20 lat temu przestałam brać jakiekolwiek lekarstwa, a mój dom jest pełen zwierząt, kurzu i sierści... i co? I NIC! Nie mam totalnie żadnych objawów. Po prostu moja chęć posiadania zwierząt przesterowała sobie odpowiednio mózg i tyle :)

      Ale fakt - fretka mogłaby zagryźć króliczka :( Zatem zapraszam do oglądania :)

      Usuń
  10. Nie dałabym ich futerkom chwili wytchnienia, aż się proszą o głaskanie ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowa :)