sobota, 30 lipca 2016

Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna snów"


Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna snów" (30/52)



"Kiedy w życiu pojawia się nagle długo oczekiwane szczęście, mówimy: "To jak piękny sen. Niech trwa..." O tym jest właśnie ta książka.

O snach, z których nie chcemy się budzić, o czarach codzienności i uświadamianiu sobie, że szczęście to stan duszy. Wykonywanie zwykłych czynności, takich jak gotowanie, uprawianie ogrodu, spotkania z bliskimi, spacery polną drogą mogą być ważne, jeśli przeżywane świadomie.

Bohaterka książki zajmuje się dorastającą córeczką, pisze książki, dużo podróżuje, prowadzi pensjonat dla praktykujących jogę, medytuje, zbiera zioła, zajmuje się ogrodem i tak jest tym wszystkim zajęta, że nie zauważa swojej samotności. Kiedy w jej życiu pojawia się COŚ, o czym już niemal zapomniała, czuje się jakby śniła.

"Prowincja pełna snów" to nie tylko opowieść o prostym życiu na prowincji, o sile kobiet i sztuce uważności w codzienności. To również, jak zwykle w książkach Katarzyny Enerlich, spotkanie z ciekawymi acz prostymi smakami, które każdy może odkryć w swojej kuchni."


Książka ma mnóstwo zalet - czyta się ją szybko i przyjemnie, z każdego zdania wypływa niekłamany zachwyt nad szczęściem prostego życia w zgodzie z naturą, radość z najmniejszych spraw, docenianie każdej chwili, którą nam niesie los...

Wady? Każdy tom przynosi nam nowy sposób pozbycia się mężczyzny, aby bohaterka mogła wskoczyć w ramiona (i łóżko) następnego... irytuje mnie to okropnie :(

Ale jako letnie czytadło polecam - doskonała lektura na leżak pod drzewem :)

8 komentarzy:

  1. Aniu,

    takie letnie czytadła też są potrzebne.

    Choć ja jakoś nie przepadam za literaturą tego typu,
    wolę dumać nad Jeanette Winterson...

    A że życie cudem jest, zwłaszcza to najprostsze - to prawda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ulubione lektury to fantasy (Pratchett, Pilipiuk) i nasza Chmielewska, ale czasem sięgam po tzw. literaturę kobiecą... szkoda tylko, że po takiej lekturze czuję dla kobiet politowanie :(

      Usuń
  2. Lubię takie letnie czytadła...lekkie ...dawno mnie u Ciebie nie było a więc ślę moc pozdrowień !

    OdpowiedzUsuń
  3. Letnie książka w sam raz na leżak i niedzielne leniuchowanie... muszę po nią sięgnąć... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem i taką książkę trzeba przeczytać żeby trochę "odpocząć" od tej ambitniejszej tematyki ;) nie czytałam nic tej autorki ale nie wykluczam, że kiedyś trafi w moje ręce ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twoje słowa :)