sobota, 5 marca 2016

O wampirach… filmowo :) - 2


Dziś kolejna porcja wampirów filmowych :)

Robimy sobie z Marcinem takie weekendowe maratony - tym razem padło na tematykę wampiryczną, którą oboje lubimy. Dodatkowym efektem tych seansów jest oczywiście przyrost haftów ;) W piątek wyszywam elfa, w sobotę któregoś UFO-ka, a w niedzielę - Hinduskę. Gwarantuje mi to codziennie dwie godziny poświęcone na haft :) Co prawda film staje się dla mnie wtedy jedynie słuchowiskiem, ale... z czegoś trzeba zrezygnować ;)

Tym razem zapraszam na cykl "Underworld" - w mojej prywatnej klasyfikacji filmów o tematyce wampirycznej plasuje się mniej więcej w połowie skali... nie jest najgorszy, chociaż do ideału sporo mu brakuje ;) Broni się jednak wyjątkową estetyką - zdjęcia są mroczne, wręcz gotyckie, utrzymane w pięknej granatowej tonacji - naprawdę piękne :) 

W trzeciej części gra jeden z moich ulubionych aktorów - Craig Parker - czyli elf Haldir dla niewtajemniczonych ;) Ciężko go jednak tam dostrzec... 




Michael trafia w sam środek, trwającej od wieków, wojny pomiędzy wampirami a wilkołakami.




Selena i Michael ukrywają się przed polującymi na nich wampirami oraz wilkołakami.




Lucian wznieca bunt wilkołaków przeciwko Viktorowi. Pomaga mu zakochana w nim piękna wampirzyca, Sonja, córka jego największego wroga.




Kiedy ludzie odkrywają istnienie wampirów i Lykan, chcą wyeliminować obie rasy. Powstrzymać ich stara się Selene, która zostaje wybudzona po 12 latach hibernacji. 



piątek, 4 marca 2016

Napartkowe prezenty z Kanady :)


W styczniu zostałam cudownie zaskoczona naparstkowym prezentem, jaki przywędrował do mnie od znajomej z Kanady :) Uściślając - z Kanady jest znajoma, zaś prezent przywędrował z Wielkiej Brytanii - został tam jednak przez ową znajomą specjalnie dla mnie zakupiony :) 




Znalazły się tam oczywiście akcenty kanadyjskie...





...oraz to, co kocham najbardziej - wiatrak! 



Ogromnie dziękuję raz jeszcze za przecudownej urody naparstki! :)

czwartek, 3 marca 2016

Chwile wytchnienia i radości...


Wolne dni pozwalają poświęcić się robieniu tego, co kocha się najbardziej... Można wtedy wyszywać, czytać, podróżować, fotografować... można też scrapować :)

Dobrze, że czasem trafiają się takie dni, podczas których mam czas, aby rozłożyć się z całym scrapowym rozgardiaszem... no dobrze - nie całym - w zimie pracownia jest zamknięta, a ja zabieram do domu tylko trzy ogromne torby... ale rozłożenie ich zawartości stanowi problem ;)

Kiedy jednak już uda się narobić scrapowego bałaganu, przy okazji powstaje jakieś LO (albo dwa)... o tym, co daje radość :)

A tym razem jest to kawa, która oczywiście towarzyszy wszelkim scrapowym (i nie tylko) poczynaniom...

A Wy kiedy znajdujecie czas na kawę?



LO powstało w drugim tygodniu lutego, podczas wspólnego scrapowania z Agnieszką, do tej mapki:



Trochę szczegółów:







środa, 2 marca 2016

Pałac Kamieniec w zimowej szacie :)


Podczas styczniowych spotkań piernikarskich miałam okazję po raz pierwszy podziwiać Pałac Kamieniec :) 

W zimowej szacie prezentował się wyjątkowo...











W jednym z zabudowań prezentowana jest wystawa zdjęć z czasów przedwojennych, późniejszej dewastacji pałacu oraz niedawnej odbudowy. Nie sposób nie docenić nakładu pracy (i kosztów!), jaki został włożony, aby ta architektoniczna perełka odzyskała dawną świetność!















"Po 1945r. dobra rodziny von Seherr-Thoss zostały znacjonalizowane. Pałac i folwark w Kamieńcu użytkowany był przez Państwowe Gospodarstwo Rolne. Dawna rezydencja do 2005r. pełniła funkcję budynku mieszkalnego. W 2009r. zdewastowany zabytek przeszedł w ręce prywatne, w maju 2011r. rozpoczął się jego generalny remont. W przyszłości obiekt będzie pełnił funkcje hotelowe i mieszkalne. Pałac wraz z otaczającym go parkiem są ogrodzone, wejście na teren możliwe za zgodą właścicieli. Postęp prac można śledzić na bieżąco na profilu obiektu na Facebooku. W trakcie prac budowlanych przy pałacu w Kamieńcu znaleziono kamień węgielny z datą 1780 roku. Oznacza to, że budynek został wzniesiony jako siedziba zarządcy folwarku, należącego do właściciela państwa Korytów (Herrschaft Koritau). Pierwotny, zapewne barokowy budynek, prawdopodobnie w latach trzydziestych przebudował Karl Eduard Grandke. Po przeprowadzonej rozbudowie źródło z 1845 roku po raz pierwszy wymienia rezydencję w Kamieńcu. W 1883 roku rodzina von Seherr-Thoss przeprowadziła kolejną przebudowę. Dwór został przekształcony i powiększony o dodatkowe skrzydło. Budynek murowany z kamienia i cegły, potynkowany, w wyniku przebudowy uzyskał nieregularną bryłę, urozmaiconą przez ryzalit, przybudówki i wydatny wykusz. Pałac dwuskrzydłowy, założony na planie zbliżonym do litery „L”, podpiwniczony, częściowo dwu- częściowo trzykondygnacyjny, z mieszkalnym poddaszem, nakryty dachem trzyspadowym oraz mansardowym z lukarnami. Elewacje o podziałach ramowych, okna w prostokątnych opaskach, nad niektórymi trójkątne nadokienniki. Pierwotnie fasadą obiektu była elewacja południowa korpusu. Siedmioosiowa, z centralnym piętrowym trzyosiowym ryzalitem, mieszczącym główne wejście do budynku. Ryzalit wieńczy trójkątny przyczółek z okulusem. Po przebudowie w 1883r. główne wejście do pałacu umieszczono w elewacji wschodniej. Ozdobiono je portalem ujętym pilastrami i zwieńczonym przerywanym przyczółkiem oraz kartuszem herbowym rodziny von Seherr-Thoss. Układ wnętrz dwutraktowy, z klatką schodową mieszczącą się w dobudówce pomiędzy dwoma skrzydłami.Do pałacu przylega niewielki park krajobrazowy. W nim pozostałości ruin dawnej herbaciarni. W pobliżu zrujnowane budynki gospodarcze folwarku i pełniąca funkcje mieszkalne dawna oficyna." [źródło]


wtorek, 1 marca 2016

Czasami trzeba się pożegnać...


Prawie rok inspirowałam swoimi haftami na blogu "Kwiatu Dolnośląskiego". Przyszedł jednak czas rozstania... Niestety, przygotowanie najmniejszego nawet haftu to kilka - kilkanaście godzin pracy... Czas zaczynał się kurczyć i brakowało mi go na własne projekty... A najważniejsze są przecież priorytety - jak uczy Pani Swojego Czasu - z czegoś trzeba rezygnować dla rzeczy ważniejszych... Zrezygnowałam zatem z DT Kwiatu Dolnośląskiego, bo ważniejsze wydają mi się teraz moje kolosy i planowany ASIT :)

Przypomnę jednak, jakie prace stworzyłam w minionych miesiącach w ramach inspiracji :)


"Walka z wiatrakami"



"Ptasie radio, czyli uchem i okiem ornitologa"



"Latawce, dmuchawce, wiatr"



"W kłosie zboża"



"Wpadła gruszka do fartuszka (a za gruszką dwa jabłuszka)"



"Mistrz, nauczyciel, autorytet"



"Nic nie trwa wiecznie"



"Bombowe i bombastyczne bombki"



KOTY, KOTY SĄ MIŁE