sobota, 16 stycznia 2016

Byłeś głosem Boga...


Chwytam chwile - chcę jak najwięcej zobaczyć, zwiedzić, sfotografować, wyszyć, wygłaskać, wyscrapować, zebrać w swoich kolekcjach, pokochać... zanim umrę. 

Zastanawiałam się zawsze, czy bardzo będzie mi brakowało tego, co zostawię... bo przecież niczego ze sobą nie zabiorę... 

I tego dnia dotarła do mnie jedna z prawd - oni umierają... Ci, których kochamy, oglądamy, podziwiamy - umierają... 

My zostajemy i mówimy - "Jak nam smutno...", "Znowu kogoś zabrakło...", "Jak strasznie zaczyna się ten rok...".... 

Ale tego dnia zrozumiałam, dlaczego starzy ludzie nie boją się śmierci. Dlaczego tak chętnie odchodzą tą ostatnią drogą... bez lęku. 

Bo przecież wszyscy, których kochali, oglądali, podziwiali, już tam są. I oni własnie do nich idą... 

Tego dnia umarł Alan Rickman.
















Alan Rickman (21.02.1946 - 14.01.2016)


21 komentarzy:

  1. Piękny wstęp. Przeczytałam dwa razy. Cała prawda. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z moich ulubionych, tych, którym dałam 10 za całokształt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, ja wciąż zostaję tutaj i ogromnie mi przykro, że nie zobaczę nowych jego kreacji i nagrań czytania (bo głos miał jak z nie tego świata).

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniała notka,lubiłam tego aktora :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, nie wiedziałam, że nie żyje ...

    Ja osobiście panicznie boję się śmierci zarówno swojej jak i mi najbliższych ...

    OdpowiedzUsuń
  6. "Spieszmy się kochać ludzi - tak szybko odchodzą..." - ks. Jan Twardowski

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja go pokochałam głównie za role w "Rozważna i romantyczna", moje dzieci natomiast zawsze będą go pamietać z Harrego... Miał taka wyjątkową barwę głosu, aż ciarki mi przechodziły po plecach. A! Jeszcze fantastyczna rola w Robin Hoodzie. Tak....każdy z nas zmierza do tego samego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam go w obu tych filmach.... i ten głos...

      Usuń

Dziękuję za Twoje słowa :)