Generalnie jestem wielką bałaganiarą i nienawidzę sprzątania. Są jednak sprawy i miejsca, w których panować musi ład wręcz podręcznikowy (czego symbolem są w moim przypadku klamerki do prania - osoby bliskie wiedzą, o co chodzi...).
Jednym z takich miejsc jest dla mnie blog. Staram się prowadzić go w sposób uporządkowany i cykliczny, ponieważ są rzeczy, których wręcz nie znoszę!
1. Słomiany zapał - "Ach! Och! Założę bloga. Będę blogerę!" , po czym następują trzy wpisy i cisza na pół roku...
Człowieku! Jeżeli nie masz zamiaru pisać, to po co w ogóle zaczynasz?
2. Brak cykliczności - czyli kilka wpisów, miesiąc przerwy, a potem sześć notek jednego dnia...
Dlaczego (dla kogo) piszesz bloga? Dla siebie? Wątpię. Gdybyśmy pisali dla siebie, wystarczyłby nam zwykły zeszyt w szufladzie. Nie oszukujmy się - blog to pewna forma ekshibicjonizmu i piszemy go przede wszystkim dla innych. Aby coś im pokazać, pochwalić się wykonaną pracą, przeczytaną książką, miejscem, które odwiedziliśmy... Skoro więc piszemy dla innych - szanujmy swoich Czytelników! Jeżeli zaczęli nas czytać, chcą to robić nadal - powinni zatem mieć CO czytać!
3. Koszmarnej jakości zdjęcia - cyknięte kiepskiej jakości komórką, wstawione na bloga bez jakiejkolwiek obróbki...
O szacunku do Czytelników świadczą także zdjęcia, które im pokazujemy. Pisałam jakiś czas temu, że jednym z powodów rozpoczęcia przeze mnie blogowania było kupno aparatu cyfrowego - przy analogowym nie miało to sensu. Obecnie dobre zdjęcie można zrobić nawet komórką - ale zadbajmy o właściwą kompozycję, tło... żenująco się ogląda na zdjęciach robótki łącznie ze stopami fotografujących pań w kapciach lub rajstopach... a jest tyle programów, w których zdjęcie można przyciąć i wyostrzyć.
4. Błędy ortograficzne - literówki mogą się zdarzyć każdemu, ale to, co można zobaczyć na niektórych blogach, świadczy o tym, że ich autorzy nie ukończyli nawet trzech klas podstawówki :(
Nasz język także jest wyrazem naszego stosunku do Czytelnika - kiedyś brak dbałości o ortografię był powodem do wstydu, dziś staje się normą :(
5. Chaos i ogólny misz-masz...
Mieszanie wielu różnych składników robi dobrze sałatce jarzynowej, ale nie blogowi. "Kupiłam szaliczek, więc pokażę, a przy okazji jeszcze doniczkę na balkonie i może zdjęcie z imprezy u teściów, a potem jeszcze sześć fotek tego, jak posprzątałam szafę...", a do tego słowotok drobnym maczkiem pisany przez dwie godziny.... może to jest dobre w liście do cioci z Ameryki, ale na blogu takich rzeczy nikomu nie chce się czytać - naprawdę! Jeden wpis - to jeden temat. Kilka dobrej jakości zdjęć + dwa, trzy akapity tekstu, najlepiej podzielonego na bloki z podkreśleniem słów kluczowych. Większość ludzi to wzrokowcy, a czytanie tekstu na monitorze wymaga większego wysiłku niż czytanie książki...
Starałam się wymienić najważniejsze rzeczy, które doprowadzają mnie do dzikiej pasji. W miarę możliwości unikam takich blogów, nie zawsze jednak jest to możliwe - mam bowiem zasadę, że odwiedzam blogi osób, które u mnie komentują... i wśród nich są niestety właśnie takie :(
Owszem, może ktoś poczuć się urażony... Owszem, może powiedzieć "To mój blog i będę pisał tak, jak chcę..." - ale wrócę to tego, co już napisałam - blog jest Twój, ale czy piszesz go tylko dla siebie?
Warto nad tym pomyśleć i popracować nad pozytywnym wizerunkiem bloga - w końcu jest on w pewnym sensie odbiciem osoby, która go pisze.