Dziś zaproponuję Wam powrót do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, ale tym razem do jednego, konkretnego miejsca. Miejsca szczególnego, które dość mocno utkwiło mi w pamięci i znalazło tam sobie mieszkanie na długie lata...
Gdy byłam mała, często jeździłam z Mamą do Wrocławia. Odwiedzałyśmy Ciocię Alę, czasem chodziłyśmy do ZOO (o tych wycieczkach napiszę innym razem), podczas jednego z pobytu odwiedziłyśmy też Ogród Japoński.
Wyglądał on wtedy zupełnie inaczej niż obecnie, a jego centralnym punktem była japońska pagoda.
Była to replika Złotej Pagody z Kioto [Kinkaku-ji w Rokuon-ji (Świątynia Złotej Pagody)]. Zapamiętałam ją dość dobrze, chociaż widziałam tylko raz w życiu... Później już Ogrodu nie odwiedzałyśmy, a pagoda została rozebrana...
Ponieważ w listopadzie i grudniu przebywałam na dość długim zwolnieniu lekarskim, które wymagało ode mnie przede wszystkim leżenia, miałam czas na szperanie po przepastnych zasobach internetu. Odnalazłam zdjęcia starej wrocławskiej pagody i odbyłam dzięki nim piękną sentymentalną podróż w świat dzieciństwa...
Teraz i Was do niej zapraszam :)
A może wśród moich czytelników znajduje się ktoś, kto pamięta to miejsce i również powraca do niego wspomnieniami?